dziennik baltyckiW Sejmie trwa debata nad projektem pomorskiej ustawy metropolitalnej. Pod głosowanie trafią poprawki Prawa i Sprawiedliwości i Konfederacji do projektu, zakładające istotne zmiany w planie funkcjonowaniu i kształtu przyszłej metropolii. Rozmawiamy z pomorskimi posłami o tej sprawie. Czy metropolia wejdzie w życie?
W piątek 29 maja w Sejmie głosowany będzie ostateczny kształt projektu pomorskiej ustawy metropolitalnej. Dziś natomiast trwają dyskusje dotyczące potencjalnych zmian w projekcie przygotowanym m.in. przez samorządowców z Pomorza, w ramach drugiego czytania projektu ustawy.

Zmiany zakładają m.in. „odchudzenie” przyszłej metropolii pomorskiej w porównaniu do obecnych założeń (61 samorządów z Gdańskiem, Gdynią, Sopotem na czele) wraz z „kontrolą rozszerzenia granic” metropolii w przyszłości. Dochodzą również do tego propozycje ograniczające kompetencje związku metropolitalnego, minimalny poziom inwestycji zakładany w metropolii a także m.in. zwiększenie udziału finansowego większych miast w utrzymywaniu związku, względem członków o mniejszym potencjale finansowym. Poprawki złożył w imieniu klubu PiS poseł Kazimierz Smoliński, omawiał je z mównicy w Sejmie poseł PiS Kacper Płażyński.

- Poprawki klubu PiS mają za zadanie zadbać przede wszystkim o to, by w metropolii nie doszło do dominacji większych nad mniejszymi. Charakter metropolii będzie policentryczny, gdzie w centrum będą największe samorządy Trójmiasta, a wokół mniejsze miasta, gminy i powiaty. W tym układzie są poważne obawy o ograniczony wpływ mniejszych samorządów na funkcjonowanie obszaru. Stąd poprawka o tzw. podwójnej większości. Stąd również poprawka dotycząca przeznaczenia 50 proc. metropolitalnych środków inwestycyjnych właśnie dla tych mniejszych samorządów uczestniczących w metropolii – mówi Jarosław Sellin, pomorski poseł Prawa i Sprawiedliwości.

 

Jarosław Sellin podkreśla również znaczenie „odchudzenia” administracji metropolitalnej.
- Zdarza się, że nowe struktury mają tendencję do „przejadania” środków na administrację, które mogłyby być przeznaczone np. na cele służące mieszkańcom. Stąd poprawka o ograniczeniu kosztów administracyjnych metropolii do 5 proc. – tłumaczy Jarosław Sellin.

W podobnym kierunku zmierzają sugestie Konfederacji.

- Gdyby projekt dotyczył wyłącznie transportu publicznego, kolei, infrastruktury drogowej, mobilności miejskiej czy planowania przestrzennego, można byłoby prowadzić bardzo rzeczową dyskusję o jego zasadności. Tego rodzaju współpraca metropolitalna jest potrzebna. Mieszkańcy oczekują sprawnego transportu, wspólnych biletów, skoordynowanej infrastruktury i racjonalnego planowania przestrzennego. Ale ten projekt idzie znacznie dalej. Tworzy się nowy poziom władzy samorządowej z własnym urzędem, własnym zarządem, własną administracją, możliwością tworzenia spółek, nowych jednostek organizacyjnych i własnym, bardzo szerokim katalogiem kompetencji. Do tego dochodzą obowiązkowe składki dla gmin i kolejne koszty funkcjonowania całego aparatu instytucjonalnego. I właśnie tutaj pojawia się nasz zasadniczy sprzeciw. Bo pierwotny problem, który miał zostać rozwiązany, jest w gruncie rzeczy dużo prostszy: transport, mobilność, infrastruktura i planowanie przestrzenne. Nie potrzeba do tego tworzenia wielopoziomowego aparatu administracyjnego o kompetencjach sięgających niemal każdej dziedziny funkcjonowania samorządu – mówi Krzysztof Szymański z Konfederacji.

Jarosław Sellin zaznacza, że jeśli poprawki klubu PiS zostaną przyjęte, klub będzie rekomendował przyjęcie projektu ustawy wprowadzającej pomorską metropolię.

- W przeciwnym wypadku, nie będziemy mogli takiego projektu poprzeć – zaznaczył Jarosław Sellin.

Pytaliśmy również o proponowaną poprawkę wykluczającą ścisłą przynależność do pomorskiej metropolii Elbląga, miasta w województwie warmińsko-mazurskim. Zgodnie z propozycjami PiS, metropolia ma być ograniczona do granic województwa pomorskiego, aczkolwiek dopuszcza formę stowarzyszenia z nią samorządów, bez ścisłej przynależności.

- Nie mam tu twardej opinii. Znam nastroje mieszkańców Elbląga, którzy od reformy administracyjnej w 1999 roku mają poczucie porażki, bo czują się związani z Pomorzem, Gdańskiem, a ich miasto zostało przypisane do województwa warmińsko-mazurskiego. Mam nadzieję, że funkcjonalne powiązania Elbląga z Pomorzem będą rosły. Jest tu choćby kwestia budowy linii kolejowej przez Żuławy. Chciałbym jednak uniknąć w tej sprawie prób zmian granic administracyjnych województw, w jakiejkolwiek formule. Obawiałbym się otwarcia „puszki pandory, bo problemów z granicami województw może być więcej. Uważam, że lepiej jest tu się trzymać wypracowanego w 1999 roku kompromisu – tłumaczy Jarosław Sellin.

Przeciwko poprawkom Klubu PiS do pomorskiej ustawy metropolitalnej opowiedział się Jacek Karnowski z Koalicji Obywatelskiej, wiceminister funduszy i polityki regionalnej, dawniej prezydent Sopotu.

- Nie poprę żadnej poprawki, która będzie ograniczała samorządom sprawczość. A to co proponuje PiS to jest właśnie narzucanie ograniczeń samorządom. Przypomnę, że ustawa o pomorskiej metropolii została przygotowana właśnie przez samorządowców. Oni zawarli w tej sprawie ponadpartyjny konsensus – na taki kształt ustawy był zgoda wszystkich samorządowców z 62 gmin – bezpartyjnych, ale też tych z PiS, Koalicji Obywatelskiej, PSL… Ja takie założenia popieram. Uważam, że wtrącanie się do tej sprawy jest antysamorządowym działaniem. Ludzie z Wiejskiej nie powinni mieszać samorządowcom w garnku, tylko dlatego, że uważają się za mądrzejszych – mówił Jacek Karnowski.

- Będziemy szukać porozumienia wokół złożonych poprawek - mówi z kolei Magdalena Sroka, poseł PSL z Pomorza.

Zaznaczmy, projekt ustawy pomorskiej metropolii nabrał ostatecznego kształtu w czasie obrad połączonych komisji Samorządu Terytorialnego i Polityki Regionalnej oraz Komisji Administracji i Spraw Wewnętrznych, która odbyła się 12 maja.

- Ustawa metropolitalna oznacza przede wszystkim nową jakość w codziennym funkcjonowaniu. Dzięki dodatkowym środkom z budżetu państwa, które pozostaną w regionie, możliwe będzie sfinansowanie projektów niemożliwych do udźwignięcia przez pojedyncze gminy. Priorytetem będzie stworzenie w pełni zintegrowanego systemu transportu z jednym biletem na wszystkie środki komunikacji, lepsze skomunikowanie mniejszych miejscowości z centrami pracy i edukacji oraz wspólna promocja turystyczna i gospodarcza – informowali przedstawiciele OMGGS. Jednym ze skutków miałyby być skrócenie czasu dojazdów do pracy oraz poprawa jakości powietrza.

W spotkaniu uczestniczyła grupa pomorskich samorządowców, która wspierała prace sejmowych komisji.

GazetaJarosław Sellin zasugerował, że po ewentualnym powrocie PiS do władzy rządzący mieliby zażądać od instytucji państwowych, by nie uznawały małżeństw par jednopłciowych. Stwierdził też, że Naczelny Sąd Administracyjny "pobłądził" w tej kwestii.

Konrad Piasecki zapytał Jarosława Sellina, co zrobiłby PiS, gdyby po wyborach w 2027 roku wrócił do władzy, a w Polsce byłyby już transkrybowane akty małżeństw jednopłciowych zawartych za granicą. Polityk PiS przekonywał, że art. 18 konstytucji stwierdza, że "małżeństwo jest związkiem kobiety i mężczyzny". W dyskusji wskazywał, że jeżeli jego ugrupowanie wróci do władzy, będzie oczekiwało od urzędów i instytucji działania zgodnie z takim rozumieniem prawa.
Sellin: Innych małżeństw w Polsce nie ma
- Będziemy żądać od wszystkich organów państwa polskiego i również organów sądowych, a zwłaszcza urzędów stanu cywilnego, przestrzegania polskiej konstytucji - powiedział Sellin. Konrad Piasecki zwrócił uwagę, że sądy powinny być niezależne i pytał, czy PiS chciałby "unieważniać" już transkrybowane małżeństwa. Sellin nie odpowiedział wprost na to pytanie, ale powtarzał, że małżeństwo w polskim prawie to związek kobiety i mężczyzny.

- Mówię o urzędach stanu cywilnego. [Będziemy żądać - red.] przestrzegania prawa, które mówi bardzo wyraźnie - w polskiej konstytucji przyjętej w 1997 roku przez referendum ogólnonarodowe, że małżeństwo jest związkiem kobiety i mężczyzny. Innych małżeństw w Polsce nie ma - przekonywał polityk.

Sellin ocenił też, że Naczelny Sąd Administracyjny "pobłądził", dopuszczając transkrypcję zagranicznego aktu małżeństwa pary jednopłciowej. - Będziemy oczekiwać od państwa polskiego i wszystkich jego instytucji przestrzegania polskiej konstytucji (...) i wyroków Trybunału Konstytucyjnego w tej sprawie, a nie wyroku NSA, który pobłądził, moim zdaniem fałszywie interpretując polską konstytucję - mówił polityk PiS.

logo pr1Zbigniew Ziobro przebywa w Stanach Zjednoczonych. Wciąż nie chce stawić się przed polskim sądem. - Uważam, że ma rację, kiedy mówi, że nie ma szansy liczyć na sprawiedliwe potraktowanie przez wymiar sprawiedliwości w Polsce - stwierdził na antenie Jedynki Jarosław Sellin. Jak podkreślił poseł PiS, ta decyzja może jednak zaszkodzić całej partii, chociaż jest w stanie ją zrozumieć.

Zobacz nagranie programu 

Do USA Zbigniew Ziobro przyleciał w sobotę. - Nie będę się ukrywał przed sądami, jeśli Polska wystąpi o ekstradycję - stwierdził w wywiadzie dla Telewizji Republika. Były minister sprawiedliwości ma teraz pełnić rolę komentatora politycznego tej stacji.

Od grudnia Zbigniew Ziobro mieszkał na Węgrzech, gdzie uzyskał azyl polityczny. W niedzielę wieczorem minister sprawiedliwości Waldemar Żurek zapowiedział, że Polska zwróci się do USA i Węgier z pytaniem o podstawy prawne, które umożliwiły Zbigniewowi Ziobrze opuszczenie terytorium Węgier i wjazd do Stanów Zjednoczonych mimo braku ważnych dokumentów. Zapowiedział też wniosek o ekstradycję Ziobry z USA.

"Rozumiem decyzję"
Jarosław Sellin zapytany o to, czy unikanie przez Zbigniewa Ziobrę stawienia się przed polskim wymiarem sprawiedliwości szkodzi PiS - co sugerują nawet niektórzy politycy tej partii - odpowiedział, że nie obchodzi go to. - Być może to nam szkodzi. Ja rozumiem decyzję Zbigniewa Ziobry - podkreślił. Zdaniem Sellina Ziobro "nie ma szansy liczyć na sprawiedliwe potraktowanie przez wymiar sprawiedliwości w Polsce, rządzonej przez Donalda Tuska i ministrów takich jak Bodnar czy Żurek".

Poseł PiS uważa, że Ziobro został już z góry "skazany" przez polityków. Zwrócił uwagę, że były minister sprawiedliwości "walczył o życie ze względu na bardzo poważne kłopoty zdrowotne". - Tymczasem tutaj mu się sygnalizuje, że czeka go na pewno areszt tymczasowy. Nie wiadomo jak długi, nie wiadomo czy przez wiele miesięcy czy lat - podkreślił.

Jak podkreślił, "decyzje powinny być w ręku wymiaru sprawiedliwości, prokuratorów, sędziów". - Tymczasem jest już takie wyraźne wskazywanie temu wymiarowi, co powinien w przypadku tego polityka zrobić - ocenił. Według gościa "Sygnałów Dnia" zarzuty wobec Ziobry dotyczą działalności politycznej byłego szefa resortu sprawiedliwości. - Próbuje się je interpretować jako działalność kryminalną - powiedział.

Poseł PiS przekonywał także, że Polska pod rządami Donalda Tuska nie jest państwem praworządnym. - Mamy mnóstwo dowodów na łamanie prawa, łamanie konstytucji, zapisów konstytucyjnych, podejmowanie decyzji politycznych na podstawie uchwał, omijanie ustaw - wymieniał.

Azyl w USA?
Sellin przyznał, że nie wie, czy Ziobro będzie ubiegał się w USA o azyl polityczny, ale nie wykluczył, że były minister go otrzyma. - Senatorowie amerykańscy wydali już poważny dokument, uchwałę o tym, że z niepokojem obserwują sytuację polityczną w Polsce, łamanie praw człowieka, łamanie wolności politycznej, łamanie wolności słowa. Oceniają bardzo krytycznie sytuację wewnętrzną w Polsce, więc jeżeli taka jest atmosfera oceny sytuacji politycznej w Polsce, to kto wie - stwierdził.

Prokuratura Krajowa chce postawić Ziobrze zarzuty popełnienia 26 przestępstw, w tym kierowania zorganizowaną grupą przestępczą. W warszawskim Sądzie Okręgowym czeka na rozpoznanie wniosek o wydanie Europejskiego Nakazu Aresztowania wobec byłego ministra sprawiedliwości w rządzie Zjednoczonej Prawicy. Zbigniewowi Ziobrze grozi do 25 lat więzienia

©2005 - 2026 Jarosław Sellin. All Rights Reserved. Designed By JoomShaper

Search