logo pr3Szef Kancelarii Prezydenta Ukrainy Kyryło Budanow przyjechał do Warszawy. Wizycie towarzyszą kontrowersje związane z decyzją Zełenskiego o nadaniu ukraińskiej jednostce wojskowej imienia "bohaterów UPA". Jak podkreśliła w "Śniadaniu w Trójce" Kamila Gasiuk-Pihowicz (KO), "konfliktowy gest został wykonany przez Wołodymyra Zełenskiego, więc to Ukraina musi szukać wyjścia z tej sytuacji". Zobacz nagranie programu 

Prezydent Ukrainy Wodymyr Zełenski nadał jednej z ukraińskich jednostek imię "Bohaterów Ukraińskiej Powstańczej Armii". Decyzja wywołała w Polsce falę krytyki. Premier Donald Tusk przekazał, że zasugerował stronie ukraińskiej, aby poszukała rozwiązania konfliktu, ponieważ to ona doprowadziła do tego problemu. W weekend w Polsce przebywa Szef Kancelarii Prezydenta Ukrainy Kyryło Budanow.

Kamila Gasiuk-Pihowicz podkreśliła, że posunięcie ukraińskiego przywódcy było złą decyzją. - Trzeba powiedzieć bardzo jasno: mieliśmy do czynienia z wymordowywaniem Polaków, z ludobójstwem Polaków na Wołyniu dokonanym przez Ukraińców - zwróciła uwagę. - Pierwszy gest konfliktowy został wykonany przez prezydenta Zełenskiego i dzisiaj to Ukraina musi szukać pewnego rozwiązania i wyjścia z tej sytuacji - oceniła.

Polityczka przyznała, że Polska stoi po stronie Ukrainy, jeśli chodzi o rosyjską agresję, jak również wspiera jej aspiracje związane z przystąpieniem do Unii Europejskiej. - Ale my pamięci o zbrodni wołyńskiej nie odpuścimy dla sojuszniczych uśmiechów - powiedziała. - Ze względu na świętą pamięć o tym, co się wydarzyło na Wołyniu, o ludobójstwie Polaków, trzeba o tym mówić w sposób bardzo jasny i prosty, ale też taki, który dociera do Ukraińców i wywołuje realny wpływ, a nie strzelanie korków szampana na Kremlu - dodała.

Dylemat Orderu Orła Białego
Karol Nawrocki zawnioskował o odebranie Zełenskiemu Orderu Orła Białego. Zgodnie z przeprowadzonymi sondażami większość Polaków popiera tę inicjatywę. Początkowo Donald Tusk nie był przekonany, jednak stwierdził, że stanowisko polskiego prezydenta jest "zupełnie zrozumiałe".

Sebastian Gajewski (Nowa Lewica) zgodził się z oceną szkodliwości kroku podjętego przez lidera Ukrainy. - Decyzja Wołodymyra Zełenskiego o nadaniu imienia "Bohaterów UPA" jednostce wojskowej jest decyzją, która nie powinna zapaść. Ona uderza bardzo głęboko w naszą wrażliwość historyczną, która jest w pełni znana stronie ukraińskiej - oburzył się.

Jednak w przeciwieństwie do części opinii publicznej, Lewica sprzeciwia się odebraniu Zełenskiemu Orderu Orła Białego. Gość audycji przypomniał, że odznaczenie to było uhonorowaniem postawy prezydenta w momencie zagrożenia. - Dostał go za to, że był twarzą i liderem bohaterskiego oporu Ukrainy przeciwko brutalnej, bezprecedensowej rosyjskiej inwazji na to państwo. Wtedy wszyscy patrzyliśmy na Ukrainę i na prezydenta Zełenskiego z podziwem - wskazał. Wiceminister przestrzegał, że taki gest odwetu byłby prezentem dla rosyjskiej dezinformacji. - To jest woda na młyn propagandy kremlowskiej - zauważył.

"W narodzie polskim budzi się niechęć"
Rafał Kasprzyk (Centrum) zaznaczył, że Zełenski nie powinien wykonywać tego typu gestów w sytuacji, w jakiej znajduje się aktualnie Ukraina. - Najbliższego, nawet geograficznie, sojusznika stawiają w sytuacji takiej, że w narodzie polskim budzi się niechęć, ponieważ to niestety zmierza do właśnie takich reakcji - przekonywał.

W piątek szef Wojskowego Biura Historycznego prof. Grzegorz Motyka stwierdził w radiowej Trójce, że Polska od lat musi przełykać gorzkie pigułki w postaci różnych despektów ze strony ukraińskich władz związanych z rzezią wołyńską. To stanowisko skomentował Kasprzyk. - Dlatego że rzeczywiście ta prawda jest bardzo trudna i przypomnę, że po wojnie to polscy biskupi zdobyli się na gest przeproszenia oraz wzajemnego wybaczenia z biskupami, ze stroną niemiecką i to pozwoliło rozmawiać normalnym językiem dialogu oraz zrozumienia wspólnej historii - tłumaczył. Polityk zgodził się, że taki krok powinna podjąć teraz Ukraina.

Ambicje Ukrainy
Jarosław Sellin (PiS) mówił o tym, że Rosja zdecydowała się na napaść na Ukrainę, ponieważ ta postanowiła strategicznie pójść w kierunku Zachodu - do NATO i do Unii Europejskiej, czego strona rosyjska nie akceptuje. - Ukraina musi zrozumieć, że nie znajdzie się w świecie Zachodu, jeżeli będzie kultywowała tego typu pamięć historyczną - ocenił. - Jarosław Kaczyński, szef mojej partii, już kilka lat temu, jeszcze przed pełnoskalową wojną, spotkał się z poprzednim prezydentem Ukrainy i (...) wyraźnie mu wtedy powiedział: z Banderą do Zachodu nie wejdziecie, musicie tę tradycję odrzucić - wskazał.

Polityk podkreślił, że przed 2014 rokiem sympatię wobec UPA deklarowało około 22 procent obywateli Ukrainy. - Dzisiaj to już jest większość Ukraińców, czyli jest systematyczna polityka państwa, która to robi i to jest błąd tego kraju, ponieważ nie rozumieją, że z takim bagażem, z takim dziedzictwem oni po prostu w świecie Zachodu się nie znajdą. Muszą to prędzej czy później zrozumieć, bo nie zrealizują swojego głównego celu politycznego i cywilizacyjnego - wyjaśniał.

Zła decyzja Andrzeja Dudy?
Zdaniem Witolda Tumanowicza (Konfederacja) widać lata zaniedbań ze strony Polski, jeśli chodzi o Ukrainę. - Nie potrafimy postawić asertywnej polityki wobec tego, że Ukraina walczy z prawdą historyczną, bo to nie jest kwestia polityki historycznej, tylko mówimy o tym, żeby nazwać zbrodniarzy i ludobójców ludobójcami - wyjaśniał.

Poseł stwierdził także, że decyzja ówczesnego prezydenta Andrzeja Dudy o wręczeniu ukraińskiemu przywódcy najwyższego polskiego odznaczenia, była przedwczesna. - Nie było żadnej podstawy do tego, aby go nadawać, a teraz jest podstawa do tego, aby go odebrać, dlatego że Wołodymyr Zełenski jest niegodny noszenia tego Orderu - uznał. - Z szacunku dla wszystkich innych, którzy dostali to wyróżnienie, nie może być tak, że osoba nadająca honorowe zaszczyty formacjom zbrodniczym, które mordowały Polaków i to w sposób kreatywnie makabryczny (...), nosi to odznaczenie - kontynuował.

Stanowcze stanowisko Nawrockiego
Marcin Przydacz spotka się z Kyryłem Budanowem. Szymon Stachowiak (Kancelaria Prezydenta) zdradził, co szef Biura Polityki Międzynarowej Karola Nawrockiego przekaże ukraińskiemu politykowi. - To, co chcemy podkreślić bardzo jasno, to fakt, że walka o prawdę historyczną i o rzeczywistość historyczną jest absolutnie polską racją stanu - przekazał. - Uważamy, że tego typu gesty są absolutnie niezbędne i muszą być konkretne, bo to jest również element walki o pewną narrację międzynarodową - dodał.

Stachowiak zaznaczył, że Wołodymyr Zełenski "bardzo dobrze wie, co robi". - To nie jest przypadek. To nie jest tak, że on nie ma świadomości polskiej perspektywy, ponieważ rozmowy w kontekście ekshumacji oraz walki o prawdę wołyńską trwają od lat. Karol Nawrocki też bardzo wyraźnie to artykułował prezydentowi Zełenskiemu podczas grudniowego spotkania w 2025 roku - powiedział.

- Jako polskie społeczeństwo, które oddolnie, nie tylko aparatem państwa, ale też społecznie otworzyło serca, domy i zrobiło wszystko, co mogło, żeby pomóc Ukrainie w wojnie, nie możemy godzić się na to, aby częścią cywilizacji zachodniej oraz pewnych standardów i realiów, w których się poruszamy, było państwo, gdzie mitem założycielskim i głównym fundamentem tożsamości narodowej mają być zbrodniarze - podsumował.

dziennik baltyckiW Sejmie trwa debata nad projektem pomorskiej ustawy metropolitalnej. Pod głosowanie trafią poprawki Prawa i Sprawiedliwości i Konfederacji do projektu, zakładające istotne zmiany w planie funkcjonowaniu i kształtu przyszłej metropolii. Rozmawiamy z pomorskimi posłami o tej sprawie. Czy metropolia wejdzie w życie?
W piątek 29 maja w Sejmie głosowany będzie ostateczny kształt projektu pomorskiej ustawy metropolitalnej. Dziś natomiast trwają dyskusje dotyczące potencjalnych zmian w projekcie przygotowanym m.in. przez samorządowców z Pomorza, w ramach drugiego czytania projektu ustawy.

Zmiany zakładają m.in. „odchudzenie” przyszłej metropolii pomorskiej w porównaniu do obecnych założeń (61 samorządów z Gdańskiem, Gdynią, Sopotem na czele) wraz z „kontrolą rozszerzenia granic” metropolii w przyszłości. Dochodzą również do tego propozycje ograniczające kompetencje związku metropolitalnego, minimalny poziom inwestycji zakładany w metropolii a także m.in. zwiększenie udziału finansowego większych miast w utrzymywaniu związku, względem członków o mniejszym potencjale finansowym. Poprawki złożył w imieniu klubu PiS poseł Kazimierz Smoliński, omawiał je z mównicy w Sejmie poseł PiS Kacper Płażyński.

- Poprawki klubu PiS mają za zadanie zadbać przede wszystkim o to, by w metropolii nie doszło do dominacji większych nad mniejszymi. Charakter metropolii będzie policentryczny, gdzie w centrum będą największe samorządy Trójmiasta, a wokół mniejsze miasta, gminy i powiaty. W tym układzie są poważne obawy o ograniczony wpływ mniejszych samorządów na funkcjonowanie obszaru. Stąd poprawka o tzw. podwójnej większości. Stąd również poprawka dotycząca przeznaczenia 50 proc. metropolitalnych środków inwestycyjnych właśnie dla tych mniejszych samorządów uczestniczących w metropolii – mówi Jarosław Sellin, pomorski poseł Prawa i Sprawiedliwości.

 

Jarosław Sellin podkreśla również znaczenie „odchudzenia” administracji metropolitalnej.
- Zdarza się, że nowe struktury mają tendencję do „przejadania” środków na administrację, które mogłyby być przeznaczone np. na cele służące mieszkańcom. Stąd poprawka o ograniczeniu kosztów administracyjnych metropolii do 5 proc. – tłumaczy Jarosław Sellin.

W podobnym kierunku zmierzają sugestie Konfederacji.

- Gdyby projekt dotyczył wyłącznie transportu publicznego, kolei, infrastruktury drogowej, mobilności miejskiej czy planowania przestrzennego, można byłoby prowadzić bardzo rzeczową dyskusję o jego zasadności. Tego rodzaju współpraca metropolitalna jest potrzebna. Mieszkańcy oczekują sprawnego transportu, wspólnych biletów, skoordynowanej infrastruktury i racjonalnego planowania przestrzennego. Ale ten projekt idzie znacznie dalej. Tworzy się nowy poziom władzy samorządowej z własnym urzędem, własnym zarządem, własną administracją, możliwością tworzenia spółek, nowych jednostek organizacyjnych i własnym, bardzo szerokim katalogiem kompetencji. Do tego dochodzą obowiązkowe składki dla gmin i kolejne koszty funkcjonowania całego aparatu instytucjonalnego. I właśnie tutaj pojawia się nasz zasadniczy sprzeciw. Bo pierwotny problem, który miał zostać rozwiązany, jest w gruncie rzeczy dużo prostszy: transport, mobilność, infrastruktura i planowanie przestrzenne. Nie potrzeba do tego tworzenia wielopoziomowego aparatu administracyjnego o kompetencjach sięgających niemal każdej dziedziny funkcjonowania samorządu – mówi Krzysztof Szymański z Konfederacji.

Jarosław Sellin zaznacza, że jeśli poprawki klubu PiS zostaną przyjęte, klub będzie rekomendował przyjęcie projektu ustawy wprowadzającej pomorską metropolię.

- W przeciwnym wypadku, nie będziemy mogli takiego projektu poprzeć – zaznaczył Jarosław Sellin.

Pytaliśmy również o proponowaną poprawkę wykluczającą ścisłą przynależność do pomorskiej metropolii Elbląga, miasta w województwie warmińsko-mazurskim. Zgodnie z propozycjami PiS, metropolia ma być ograniczona do granic województwa pomorskiego, aczkolwiek dopuszcza formę stowarzyszenia z nią samorządów, bez ścisłej przynależności.

- Nie mam tu twardej opinii. Znam nastroje mieszkańców Elbląga, którzy od reformy administracyjnej w 1999 roku mają poczucie porażki, bo czują się związani z Pomorzem, Gdańskiem, a ich miasto zostało przypisane do województwa warmińsko-mazurskiego. Mam nadzieję, że funkcjonalne powiązania Elbląga z Pomorzem będą rosły. Jest tu choćby kwestia budowy linii kolejowej przez Żuławy. Chciałbym jednak uniknąć w tej sprawie prób zmian granic administracyjnych województw, w jakiejkolwiek formule. Obawiałbym się otwarcia „puszki pandory, bo problemów z granicami województw może być więcej. Uważam, że lepiej jest tu się trzymać wypracowanego w 1999 roku kompromisu – tłumaczy Jarosław Sellin.

Przeciwko poprawkom Klubu PiS do pomorskiej ustawy metropolitalnej opowiedział się Jacek Karnowski z Koalicji Obywatelskiej, wiceminister funduszy i polityki regionalnej, dawniej prezydent Sopotu.

- Nie poprę żadnej poprawki, która będzie ograniczała samorządom sprawczość. A to co proponuje PiS to jest właśnie narzucanie ograniczeń samorządom. Przypomnę, że ustawa o pomorskiej metropolii została przygotowana właśnie przez samorządowców. Oni zawarli w tej sprawie ponadpartyjny konsensus – na taki kształt ustawy był zgoda wszystkich samorządowców z 62 gmin – bezpartyjnych, ale też tych z PiS, Koalicji Obywatelskiej, PSL… Ja takie założenia popieram. Uważam, że wtrącanie się do tej sprawy jest antysamorządowym działaniem. Ludzie z Wiejskiej nie powinni mieszać samorządowcom w garnku, tylko dlatego, że uważają się za mądrzejszych – mówił Jacek Karnowski.

- Będziemy szukać porozumienia wokół złożonych poprawek - mówi z kolei Magdalena Sroka, poseł PSL z Pomorza.

Zaznaczmy, projekt ustawy pomorskiej metropolii nabrał ostatecznego kształtu w czasie obrad połączonych komisji Samorządu Terytorialnego i Polityki Regionalnej oraz Komisji Administracji i Spraw Wewnętrznych, która odbyła się 12 maja.

- Ustawa metropolitalna oznacza przede wszystkim nową jakość w codziennym funkcjonowaniu. Dzięki dodatkowym środkom z budżetu państwa, które pozostaną w regionie, możliwe będzie sfinansowanie projektów niemożliwych do udźwignięcia przez pojedyncze gminy. Priorytetem będzie stworzenie w pełni zintegrowanego systemu transportu z jednym biletem na wszystkie środki komunikacji, lepsze skomunikowanie mniejszych miejscowości z centrami pracy i edukacji oraz wspólna promocja turystyczna i gospodarcza – informowali przedstawiciele OMGGS. Jednym ze skutków miałyby być skrócenie czasu dojazdów do pracy oraz poprawa jakości powietrza.

W spotkaniu uczestniczyła grupa pomorskich samorządowców, która wspierała prace sejmowych komisji.

©2005 - 2026 Jarosław Sellin. All Rights Reserved. Designed By JoomShaper

Search